Dom pasywny z papierami 0

Wojciech Drajewicz - środa, 19 Maj 2010 | Komentarze: 0

Olbrzymią rolę w propagowaniu wiedzy na temat budownictwa pasywnego odgrywa Passivhaus-Institut w Darmstadt (PHI)kierowany przez Dr. Wolfganga Feista. Publikacje PHI stanowią podstawowe źródło wiedzy o budownictwie pasywnym, a wydawane przezeń certyfikaty rozwiązań technologicznych, produktów i firm są uznawane w całej Europie (taki certyfikat kosztuje 2000 Euro i otrzymuje się go jedynie wtedy, gdy dom spełnia wszystkie wymagania). O taki certyfikat starają się te firmy, które chcą sprzedawać na dynamicznie rozwijającym sie rynku budownictwa pasywnego swoje produkty i technologie (n.p. projekty powtarzalnych budynków, okna, drzwi,układy wentylacji mechanicznej, systemy grzewcze itd.) jako zweryfikowane pod kątem zgodności ze standardem DP. Jednym z najważniejszych programów współorganizowanych przez PHI był CEPHEUS (Cost Efficient Passive Houses as EUropean Standards) – program wspierany przez Komisję Europejską. Polegał on na realizacji w pięciu krajach: Niemczech, Austrii, Szwajcarii, Francji i Szwecji 250 obiektów o różnym przeznaczeniu, spełniających standardy domów pasywnych. Passivhaus-Istitut w Darmstadt stworzył program komputerowy pozwalający kontrolować poprawność zastosowanych rozwiązań projektowych pod kątem zgodności ze standardem domu pasywnego i dokonywać niezbędnych korekt od zaprojektowania odpowiedniego kształtu budynku, jego właściwej ekspozycji, odpowiednich przegród budowlanych, okien, osłon, okapów i innych rozwiązań szczegółowych, z uwzględnieniem geograficznego położenia budynku, strefy klimatycznej, stopnia nasłonecznienia, przeważających wiatrów itd. Koniecznych do uwzględnienia czynników jest bardzo wiele, jednak właściwie określone i przyjęte dane wyjściowe pozwalają na obliczenie rzeczywistego zapotrzebowania energetycznego budynku, które nie może przekroczyć 15 kWh(m2/rok).

A jak jest w Polsce?

Aktywność instytutów i stowarzyszeń zajmujących się budownictwem pasywnym na Zachodzie doprowadziła do znacznego postępu w tej dziedzinie. Skutkiem tego jest dynamiczny rozwój rynku usług w tym zakresie, który dzięki konkurencji wymusił spadek cen na nowoczesne technologie i produkty. Dziś budowa domu pasywnego na Zachodzie jest około 15-20% droższa od tych, które spełniają obowiązujące standardy i normy. W Polsce zainteresowanie problematyką budownictwa pasywnego jest, jak na razie, znikome. Wynika to z faktu, iż nie stworzono jeszcze systemu zachęt do jego stosowania. Budynki pasywne są droższe od budowanych w tradycyjny sposób, zatem nie stać na nie przeciętnego inwestora, tego zaś, którego na taki dom stać, temat ten nie interesuje – taki inwestor woli ponosić większe wydatki na bieżącą eksploatację niekoniecznie w sposób energooszczędny zaprojektowanego domu, za to takiego, jaki odpowiada jego gustom.

Istnieje jednak w Polsce grono entuzjastów domów pasywnych – część spośród tego grona wymienia informacje, poglądy i własne doświadczenia na internetowym forum Muratora. Większość z nich marzy o osiągnięciu standardu domu pasywnego w planowanych bądź realizowanych przez siebie domach, ale jest sceptyczna co do realnych możliwości w tym zakresie, właśnie z uwagi na nierozpoznane, a raczej duże, koszty realizacji.

Rokowania na przyszłość

Wznoszenie domów pasywnych nie jest objawem ekstrawagancji czy dziwactwa, a niedługo może się stać koniecznością. Wznoszone przez człowieka budowle są zawsze ingerencją w środowisko naturalne i pogarszają na ogół jego stan, wymagają dla ich utrzymania dostarczenia określonej ilości kurczącej się energii, produkują zanieczyszczenia, które trzeba maksymalnie ograniczać i – jeśli to w ogóle możliwe – utylizować. Inwestowanie w ochronę środowiska kosztuje na początku dużo, ale w ogólnym bilansie się opłaca. Dlatego jeśli dziś ktoś stawia w Polsce pytanie, czy budownictwo pasywne się opłaca, to znaczy czy poniesione nakłady dadzą się w nieodległej perspektywie (20-30 lat) odzyskać, a potem pozwolą jedynie oszczędzać na wydatkach eksploatacyjnych, to odpowiedź na to pytanie brzmi: z ekonomicznego punktu widzenia mogłoby to jeszcze nie być uzasadnione. W obecnej sytuacji ekonomicznej takiego rachunku z założoną perspektywą zwrotu nakładów przeprowadzić nie można. Należy jednak zmierzać do poprawy energooszczędności wznoszonych budynków, niekoniecznie osiągając zaraz standard domu pasywnego.

Najważniejsze to uświadomić sobie, że energooszczędność zależy nie tylko od nieustannego pogrubiania warstw izolacji, ale w równej mierze od właściwego zaprojektowania funkcji i architektury budynku, jego zorientowania na słońce – głównego źródła energii na Ziemi. Należy też przełamywać stereotypy związane z formą budynku i jego wyposażeniem technicznym.

W Niemczech usiłuje się obecnie doprowadzić do przejścia na standard tak zwanego Drei-Liter-Hausu, czyli o dwukrotnie gorszych parametrach zużycia energii na ogrzewanie niż w przypadku domu pasywnego. To i tak duży krok w jego stronę, oznacza to bowiem równowartość zużycia około 3 litrów oleju opałowego na 1 m2 ogrzewanej powierzchni rocznie. Koszt realizacji takich domów byłby nieznacznie wyższy od kosztu tradycyjnych domów, a oszczędności eksploatacyjne byłyby ewidentne.

Zobacz również:

Komentuj

You must be logged in to post a comment.